Tydzień temu postanowiłyśmy zadbać o włosy naszej koleżanki. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłyśmy było nasmarowanie ich oliwką. Wyglądały wtedy tak:
Następnie naolejowane włosy zostały zaplecione w warkocz:
W takim stanie Ania spędziła około pół godziny. Po tym czasie jej włosy zostały umyte (a sama Ania lekko podduszona wężem prysznicowym (?) :)...)
Tutaj widzimy schnące włosy:
Nie mogłyśmy się oprzeć i (mimo upału) postanowiłyśmy je wyprostować. Od czasu do czasu nie zaszkodzi. A jaki był efekt!!!
I tak Ania była gotowa wyjść z domu :) Jak Wam się podoba efekt naszej pracy? Zapewniam, że na żywo efekt końcowy był jeszcze bardziej spektakularny!!!
Ta fotorelacja zajęła mi ponad tydzień (tzn. samo tworzenie posta trwało około 10 minut, ale nie mogłam się za to zabrać od początku zeszłego tygodnia...). No cóż, lepiej późno niż wcale!
Do zobaczenia w kolejnym poście, Krzyśkoholicy! :*





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz